W ogrodowym mikroświecie

Mikroświat zadziwia bogactwem i różnorodnością stworzeń, które w bliższej obserwacji okazują się niezwykle ciekawe w swoich zachowaniach, kształtach i barwach. To dobry temat dla fotografa. Ale też trudny. Czuję się w nim wciąż początkującym, mimo że sporo czasu mu poświęciłem w ciągu ostatnich miesięcy. Z kilku, kilkunastu zdjęć jestem jednak zadowolony, zwłaszcza z tych, które dzięki dużym zbliżeniom pokazują ten świat zupełnie inaczej niż widzi go z oddali ludzkie oko. Niektóre mają dla mnie walor dokumentalny, inne czysto estetyczny.

Owady i pająki – niby małe, ale jakżeż nieraz wyspecjalizowane i przebiegłe. Dla nich jesteśmy trochę jak dinozaury. Rejestrują naszą sylwetkę pewnie jak ogromny cień. Podczas fotografowania nieraz nachodziła mnie refleksja, że być może po kolejnej katastrofie, jaka niegdyś unicestwiła świat dinozaurów, to one przetrwają i kto wie, czy któryś z ich gatunków nie stanie się „sapiens”. Wtedy być może też wykształci w sobie zainteresowanie przeszłością, a jego publicyści na podstawie wykopalisk naszego świata będą formułować tezy o obecności kosmitów na Ziemi.

Większość zdjęć zrobiłem we własnym ogrodzie. W zestawie umieściłem też kilka z podróży na Kaszuby i na Węgry.